strona główna




hm.


będę pisać chaotycznie, bo takoż się też czuję ;)

tydzień opierdalania się - nic nie napisałam. ale od dziś mam nie cały tydzień i sruuuu. narazie mam trzy zdania :D kiepsko to widzę... :(

wczoraj na tańcu instruktorka podchodzi do mnie i mówi: "pierwszy raz widzę, by ktoś miał taniec w sobie" :P póki co, jest jedyne zajęcie, które daje mi 200 % satysfakcję, radość i energię ;)

randeczka z Instruktorem - było miło, pogadaliśmy, obgadaliśmy znajomych z pracy, pośmialiśmy się, ponarzekaliśmy ;) zostałam grzecznie przywieziona i odwieziona ;) aż się zdziwiłam, że pamięta, gdzie mieszkam. noooo, ale stwierdził, że są osoby, przy których takich kwestii nie da się zapomnieć ;) także cola na Barce była sympatyczna ;)

co do mojego nowego kolegi ;) co prawda nie spotkaliśmy się jeszcze :P kolejny raz - a niby co jakiś czas są jakieś aluzje do spotkanka ;) ale cały czas piszemy, smsujemy - jest miło ;) Biedactwo, miało ostatnio troszkę problemów ze zdrówkiem, teraz kolejny weekend będzie daleko na zjeździe. no cóż, nie ukrywajmy, on może czuć się bardziej skrzywdzony, niż ja :( ciężkie jest to życie, trudna jest ta miłość.... ale nadal, mimo wszystko, staram się w tę Miłość wierzyć!

zresztą... sama wolę poczekać i nie pakować się jeszcze w jakikolwiek związek. po trosze się obawiam, po trosze jeszcze tęsknię za p, a po trosze chcę dojrzeć do zmian. trudno było mi się przestawić na singielstwo po sześciu latach. tak, jak jest - jest lepiej. i bezpieczniej - nikt mnie nie skrzywdzi. a co ma  być, to i tak będzie ;)

aaaaaaaaaa! zapomniałabym. siedzę w piątek w biurze. między godziną 14:00 a 15:30 miałam trzy głuche telefony. odbieram, mówię 'firma ta i ta, słucham' i cisza, słychać tylko oddech. to mówię halo, halooo. i ktoś się rozłącza. tak trzy razy. od razu dzwoniłam do szefowej - ale nie spodziewała się żadnego telefonu. nie ukrywam - zastanawia mnie to. ale przecież, jakby mój eks coś chciał (w sumie nikogo innego nie podejrzewam), to by raczej się odezwał, a nawet bardziej zadzwonił na kom i powiedział, co chce. obawiałam się godziny 17 - wyjścia z pracy, ale nic się nie wydarzyło. dziwna sytuacja. może i pomyłka (ale trzy razy?!), nie wiem.




Tagi: taniec, praca, faceci, studia
2010-10-27 21:04:00 skomentuj (9)