strona główna




.


ostatnie dni minęły mi tak dziwnie - mam wrażenie, że minęło już tyle lat od Tego Dnia. szczerze mówiąc, nie dochodzi to do mnie tak w 100%. powoli wracam do sui generis normy. choć, tak na prawdę, już nigdy nie będzie normalnie. w tym roku odeszły ode mnie dwie osoby, które kochałam. na szczęście p żyje, i niech mu się dobrze wiedzie.

doprowadzam się do porządku - byłam nawet dziś w solarium, bo już nie mogłam na siebie patrzeć. trzeba pójść na jakiś shopping, bo troszkę bardzo mi się schudło - nie mogę jeść, i generalnie wszystko na mnie wisi.

mam pełno zaległości, kary w bibliotece i inne takie. o magisterkę lepiej nawet nie pytać. nie potrafię się na niczym skupić. jak już, to robię porządki gdzie się da, żeby tylko coś robić i zająć myśli.

mój nowy Kolega, o którym już wspominałam, wyciągnął mnie ostatnio na wycieczkę autkiem. miał coś załatwić za miastem, to mnie zabrał, żebym nie zamulała w domu. trzeba przyznać, że bardzo mi pomógł, wiele nocy spędziliśmy pisząc na gg, gdy nie mogłam spać i było mi źle. miłe to.

a ja i tak żyję jak w jakimś dziwnym złym śnie. nota bene nie długo Wigilia... tak mi głupio, że mój koniec związku porównywałam do najgorszej tragedii :(
Tagi: życie, refleksje
2010-11-27 17:07:10 skomentuj (2)