n-k pogoda tvn 24 kliknięcie = obiad dobre duszyczki: smerfetka ta, co ma w sercu vide - cul - fide Majulcia Tagi
|
anne-hopegrudzień :( chwilowe hasło sponsorowane było stroną wyczajka.com - psiapsióły chciały koniecznie znaleźć moje zapiski, a ja jednak wolę sobie anonimowo popisać. tak mi dziwnie jest. kompletnie nie potrafię się skupić na czymś. albo słucham muzyki, albo sprzątam, albo oglądam zdjęcia. masakra totalna. marzy mi się wyjazd, choć na weekend, z dala od tego wszystkiego, by ułożyć sobie minione miesiące, wydarzenia, uspokoić się, przejść się w zupełnie innej scenerii, mijać ludzi, których nie znam. nie ukrywam, że czuję się conajmniej kilka lat starsza, mój wygląd też na tym ucierpiał. o zaległościach pracowo - uczelnianych nie wspomnę. byłam na spokojnych andrzejkach w czwartek u znajomych. posiedzieliśmy, pograliśmy w tabu, popiliśmy troszkę. było miło, ale strasznie przybiło mnie zżycie psiapsióły z jej bratem - łepek zaczął mnie napierdzielać, a myśli wirować. ja już ZAWSZE fizycznie będę jedynaczką :( no i boję się, że już NIGDY nie spotkam na swej drodze Dobrego Mężczyzny :( tak bardzo pragnę, by Nowy Rok przyniósł mi wiele dobrego :( Tagi: życie, refleksje 2010-12-05 19:45:25 skomentuj (9) . ostatnie dni minęły mi tak dziwnie - mam wrażenie, że minęło już tyle lat od Tego Dnia. szczerze mówiąc, nie dochodzi to do mnie tak w 100%. powoli wracam do sui generis normy. choć, tak na prawdę, już nigdy nie będzie normalnie. w tym roku odeszły ode mnie dwie osoby, które kochałam. na szczęście p żyje, i niech mu się dobrze wiedzie. doprowadzam się do porządku - byłam nawet dziś w solarium, bo już nie mogłam na siebie patrzeć. trzeba pójść na jakiś shopping, bo troszkę bardzo mi się schudło - nie mogę jeść, i generalnie wszystko na mnie wisi. mam pełno zaległości, kary w bibliotece i inne takie. o magisterkę lepiej nawet nie pytać. nie potrafię się na niczym skupić. jak już, to robię porządki gdzie się da, żeby tylko coś robić i zająć myśli. mój nowy Kolega, o którym już wspominałam, wyciągnął mnie ostatnio na wycieczkę autkiem. miał coś załatwić za miastem, to mnie zabrał, żebym nie zamulała w domu. trzeba przyznać, że bardzo mi pomógł, wiele nocy spędziliśmy pisząc na gg, gdy nie mogłam spać i było mi źle. miłe to. a ja i tak żyję jak w jakimś dziwnym złym śnie. nota bene nie długo Wigilia... tak mi głupio, że mój koniec związku porównywałam do najgorszej tragedii :( Tagi: życie, refleksje 2010-11-27 17:07:10 skomentuj (2) "znowu zakpił los"
po rozstaniu z p myślałam, że już nic gorszego nie może się stać. naiwna i głupia byłam. 2010-11-21 20:17:34 skomentuj (4) hm. będę pisać chaotycznie, bo takoż się też czuję ;) tydzień opierdalania się - nic nie napisałam. ale od dziś mam nie cały tydzień i sruuuu. narazie mam trzy zdania :D kiepsko to widzę... :( wczoraj na tańcu instruktorka podchodzi do mnie i mówi: "pierwszy raz widzę, by ktoś miał taniec w sobie" :P póki co, jest jedyne zajęcie, które daje mi 200 % satysfakcję, radość i energię ;) randeczka z Instruktorem - było miło, pogadaliśmy, obgadaliśmy znajomych z pracy, pośmialiśmy się, ponarzekaliśmy ;) zostałam grzecznie przywieziona i odwieziona ;) aż się zdziwiłam, że pamięta, gdzie mieszkam. noooo, ale stwierdził, że są osoby, przy których takich kwestii nie da się zapomnieć ;) także cola na Barce była sympatyczna ;) co do mojego nowego kolegi ;) co prawda nie spotkaliśmy się jeszcze :P kolejny raz - a niby co jakiś czas są jakieś aluzje do spotkanka ;) ale cały czas piszemy, smsujemy - jest miło ;) Biedactwo, miało ostatnio troszkę problemów ze zdrówkiem, teraz kolejny weekend będzie daleko na zjeździe. no cóż, nie ukrywajmy, on może czuć się bardziej skrzywdzony, niż ja :( ciężkie jest to życie, trudna jest ta miłość.... ale nadal, mimo wszystko, staram się w tę Miłość wierzyć! zresztą... sama wolę poczekać i nie pakować się jeszcze w jakikolwiek związek. po trosze się obawiam, po trosze jeszcze tęsknię za p, a po trosze chcę dojrzeć do zmian. trudno było mi się przestawić na singielstwo po sześciu latach. tak, jak jest - jest lepiej. i bezpieczniej - nikt mnie nie skrzywdzi. a co ma być, to i tak będzie ;) aaaaaaaaaa! zapomniałabym. siedzę w piątek w biurze. między godziną 14:00 a 15:30 miałam trzy głuche telefony. odbieram, mówię 'firma ta i ta, słucham' i cisza, słychać tylko oddech. to mówię halo, halooo. i ktoś się rozłącza. tak trzy razy. od razu dzwoniłam do szefowej - ale nie spodziewała się żadnego telefonu. nie ukrywam - zastanawia mnie to. ale przecież, jakby mój eks coś chciał (w sumie nikogo innego nie podejrzewam), to by raczej się odezwał, a nawet bardziej zadzwonił na kom i powiedział, co chce. obawiałam się godziny 17 - wyjścia z pracy, ale nic się nie wydarzyło. dziwna sytuacja. może i pomyłka (ale trzy razy?!), nie wiem. Tagi: taniec, praca, faceci, studia 2010-10-27 21:04:00 skomentuj (9) wyzwanie. wyzwanie na ten weekend: napisać rozdział mgrki :D jakoś w to nie wierzę, ale COŚ muszę napisać...:( a w ogóle, ostatnio mam takie dziwne dołki, niby mi smutno, a ze wszystkiego się śmieję ;) np - środek wykładu, jak przystało na mnie i moje psiapsiółki - siedzimy generalnie w pierwszej ławce, i... nagle bez powodu zaczynam się śmiać :] M pokazuje mi palec, a ja mam już łzy w oczach ze śmiechu. po kilku minutach się uspokoiłam ;) ale napady śmiechu podczas złego humoru to ostatnio u mnie jakiś dziwny syndrom ;) chyba dostaję w głowę od nadmiaru zmartwień :P no i w minionym tygodniu byłam na bardzo sympatycznym spacerku z nowym kolegą ;) spacerki za miastem, podczas pięknej, jesiennej pogody w miłym towarzystwie są bardzo fajne :P no i znów mój eksinstruktor daje o sobie znać. w tym tygodniu dzwonił już na pogaduchy dwa razy, a na piątek umówiliśmy się na tzw. kawkę ;) aaaa, no i zapomniałabym. w środę pod moim blokiem przejeżdzał mój eks. jechał bardzo wolno i patrzył się w moje okna... dziwne uczucie - jakbym widziała kogoś zupełnie obcego :( tylko, po jaką cholerę przejeżdzał koło mnie? jakby coś chciał, to by zadzwonił? troszkę zadało mi to ćwieka. i nieco zaintrygowało. dziwne. noooooo, a teraz idę z lapka z zamiarem napisania czegoś.... kruwa. trzymajcie kciuki ;) Tagi: życie, faceci, refleksje 2010-10-16 14:41:10 skomentuj (3) październik?! nie, no masakra! ja nie wiem, ale kolejny miesiąc minął jeszcze szybciej, niż poprzedni. ja już tego nie skomentuję...;) mgrka w takim samym stanie, jak była...(czyli w żadnym) - to też zostawię bez komentarza. we wtorek nie poszłam na seminarium, za to wczoraj miałam spotkanie pierwszego stopnia z promem. dałam strzałę i tyle mnie widział. ech, kiedy ja się wezmę w garść? :( co raz bardziej zakochuję się w oriencie :P mój brzuch też, co widać :P no i..... miło znów dostawać smski na dobry dzień i dobranoc ;) ale, zaznaczam wszem i wobec - to TYLKO bardzo miła znajomość, nic ponad to ;) Majulciu - Twój szablon sprawił, że widzę tylko część notki :( 2010-10-08 18:45:44 skomentuj (3) hm. niby wszystko jest dobrze i w ogóle. ale tak jakoś nie mogę zebrać się w sobie - wziąć się za mgrkę, dopieścić konspekty i sprawozdania na praktyki, gruntownie wysprzątać pokój, etc. Tagi: refleksje 2010-09-18 15:40:53 skomentuj (3) |
|